Codzienna eutanazja. Jak lekarze weterynarii radzą sobie z emocjonalnym ciężarem?

Dla właściciela zwierzęcia to moment głębokiego smutku i pożegnania. Dla lekarza weterynarii – to często kolejna eutanazja w tym tygodniu, a czasem nawet tego samego dnia. Jak radzić sobie z taką odpowiedzialnością i jak nie zagubić się w emocjach, które się z nią wiążą?

Dla właściciela zwierzęcia to moment głębokiego smutku i pożegnania.
Dla lekarza weterynarii to często kolejna eutanazja w tym tygodniu, a czasem nawet tego samego dnia. Jak radzić sobie z taką odpowiedzialnością i jak nie zagubić się w emocjach, które się z nią wiążą?

Eutanazja – codzienność, o której się nie mówi

Choć dla wielu osób brzmi to brutalnie eutanazja to jeden z najczęstszych zabiegów wykonywanych przez lekarzy weterynarii. Każdego dnia podejmowane są decyzje o zakończeniu życia z powodu bólu, beznadziejnej prognozy lub troski o godność zwierzęcia.

To decyzje trudne, a jednocześnie medycznie uzasadnione. Ale to, że są właściwe nie znaczy, że nie bolą.

Dylematy, z którymi zostaje lekarz

Lekarz weterynarii jest często jedyną osobą, która:

  • musi przekazać rodzinie trudną diagnozę,

  • musi ocenić, kiedy „jeszcze walczyć”, a kiedy „już odpuścić”,

  • musi fizycznie wykonać eutanazję z pełną świadomością jej nieodwracalności,

  • a potem… przejść do kolejnego pacjenta.

Nie ma tu miejsca na dłuższą żałobę, refleksję, odreagowanie. A emocje się kumulują.

Wielu weterynarzy mówi: „To część zawodu. Trzeba się przyzwyczaić.”
Ale czy można przyzwyczaić się do śmierci?
Czy można się znieczulić i pozostać uważnym lekarzem i empatycznym człowiekiem?

W praktyce wielu lekarzy:

  • wypiera emocje, by „przetrwać” dzień,

  • doświadcza przewlekłego smutku i spadków nastroju,

  • z czasem traci motywację, cierpi na wypalenie empatyczne,

  • odczuwa poczucie winy, mimo medycznej słuszności działań.

Kiedy „pomaganie” boli, czyli syndrom drugiej ofiary

W medycynie mówi się o tzw. „second victim syndrome” – stanie, w którym personel medyczny przeżywa silny stres psychiczny po zdarzeniu, które miało wpływ na życie pacjenta (np. zgon, eutanazja, błąd).

W weterynarii, gdzie lekarz nie tylko towarzyszy śmierci, ale ją aktywnie przeprowadza  ten ciężar jest jeszcze większy.

Człowiek może pozornie funkcjonować „normalnie”, ale wewnętrznie doświadczać:

  • obniżonego nastroju,

  • przewlekłego napięcia,

  • wypalenia emocjonalnego,

  • trudności w relacjach z pacjentami i współpracownikami.

Jak sobie z tym radzić?

  1. Daj sobie prawo do emocji
    Nie musisz być twardy/a. To, że czujesz znaczy, że Ci zależy. To nie słabość, a siła człowieczeństwa.
  2. Znajdź rytuały pożegnania
    Nawet krótkie symboliczne gesty (zamykanie oczu, krótka chwila ciszy) pomagają psychice zamknąć proces i wyjść z roli „technicznego wykonawcy”.
  3. Mów o tym i nie tłum emocji
    Rozmawiaj z zespołem, kolegami po fachu, terapeutą. Uczucia ujawnione tracą swoją destrukcyjną moc.
  4. Oddzielaj emocje właścicieli od swoich

Empatia nie oznacza przyjmowania całego bólu na siebie. Ucz się rozróżniać współczucie od przeciążenia emocjonalnego.

  1. Szukaj wsparcia profesjonalnego
    Psycholog czy terapeuta, który rozumie specyfikę pracy medyków, może pomóc w poradzeniu sobie z przewlekłym stresem i wypaleniem.

 

Na zakończenie: Ty też jesteś pacjentem

W świecie, w którym tak wielu lekarzy myśli wyłącznie o pacjentach i właścicielach Ty też potrzebujesz troski. I masz do niej pełne prawo.

Nie udawaj, że nic nie czujesz. To, że coś boli nie znaczy, że jesteś słaby/a.
To znaczy, że jesteś człowiekiem.

Jeśli czujesz, że temat Cię dotyczy,  napisz do nas.

fundacja@vetapp.app